Sieć
Tęsknota jest jak sieć
tkana uporczywie przez natrętnego pająka.
Z kąta w kąt
włóczę się i potykam.
Lecz w żadnym z kątów nie zatrzymuję się
na dłużej,
bo nie lubię tej lepkości
pajęczyn.
Siedzisko
Barowy stołek
jest tak wytarty,
jakby miał ze sto lat.
A w dodatku świeci pustką.
Wtorek, 2 nad ranem.
Aromat wiśniówki
paruje znad blatu.
Gdzieś tam,
3000 km stąd
miasto o zapachu
bram i rynien.
Gdzieś tam,
gdzie mnie nie ma.
Gdzie stołki pamiętają
ciepło naszych
dup.
(28.03.2017 Aranjuez)
Duchota
Odbijam się od ściany do ściany.
Trzy kroki w tył
MUR
Cztery kroki w przód
CEGŁY.
Krople potu spływają po plechach.
DUSZNO.
Dach jest tak szczelnie zabezpieczony,
że nie słychać nawet
dźwięków miasta.
Powietrze tak słodkie,
że klei się jak miód,
a jednak tak gęste
jak galaretka truskawkowa.
Trzy kroki w tył,
cztery w przód...
Pod strzechą
buja się
sznur.
(29.03.2017)
Klatka
Gdzieś tam, poza mną
złota kula nadaje życiu bieg
choć tu, gdzie jestem,
panuje wieczny cień.
Gdy próbuję przegryźć
pręty klatki,
jedynie ostrzę sobie zęby.
A druty, choć złote
nadal sterczą
jak pnie pościnanych drzew.
(29.03./6.04.2017)
Bez śladu
Otwieram już trzecią
butelkę szampana.
Świętuję swoją wolność.
Ani śladu obrączki na palcu
i szyi.
Ani śladu zabawek
i porysowanych ścian.
W jedną walizkę schowam wszystko.
Celebruję ten wieczór,
niepowtarzalny.
Otwieram okno,
podmuch świeżego powietrza sprawia,
że kręci mi się w głowie.
Zdejmuję włosy ze szczotki.
Dokańczam szampana.
W zagajniku, który ledwo już pamięta
twoje imię
zapada cisza.
(6.04.2017)
Witaj na blogu o Hiszpanii, mieszkam tu ponad 8 lat i piszę o tym fascynującym kraju. Na co dzień uczę hiszpańskiego online, zapraszam na lekcje oraz tłumaczę ustnie i pisemnie. Miło mi Cię gościć! Chcesz się skontaktować? NAPISZ: annakoronowska@hotmail.com
poniedziałek, 10 kwietnia 2017
środa, 8 marca 2017
Bez kwiatów i podawania płaszcza- jak żyje się kobietom w Hiszpanii?
Dziś nie będzie kwiatów, ani nawet życzeń. Dzień będzie jak co dzień, zwykły, normalny. Zapewne moje polskie koleżanki zostaną obsypane różyczkami, tulipanami i innymi cudami. Jest to miłe, nawet bardzo, ale co z tego? Co z tego, skoro na co dzień ich prawa są mniej respektowane niż kobiet mieszkających w Hiszpanii.
Kultura, w której żyję, nie uczy takiego szacunku i dżentelmeństwa w stosunku do kobiet, jak w Polsce. Nikt nie podaje nam płaszcza, nie przepuszcza w drzwiach, ani nie ustępuje miejsca w autobusie.
Hiszpania przez wiele lat borykała się z problemem "machismo", to był świat mężczyzn. Mężczyzna był panem i władcą, jeszcze za czasów Franco, kobieta nie mogła nawet pójść do pracy bez zgody męża, czy brata. Musiała dostarczyć podpisaną deklarację i oficjalne pozwolenie. Jeszcze całkiem niedawno, bo 40 lat temu, kobiety praktycznie obowiązkowo spotykały się na zajęciach z szycia, cerowania, gotowania, tzw. obowiązków domowych. Do tej pory, moja teściowa, posiada instrukcje i książkę, która tego dotyczy.
Trzeba przyznać, że wszystkie panie w wieku 55 lat plus są świetnymi gospodyniami, dobrze gotują, niemalże każda umie szyć na maszynie i robić na drutach. Niestety tamten świat miał też swoje mroczne strony. Niektóre kobiety były regularnie bite, mogły być uderzone za wszystko, za nieposłuszeństwo wobec pana i władcy. Co więcej panowało ogólne przyzwolenie na tego typu agresję, była częścią życia kobiet.
Hiszpania przez wiele lat borykała się z problemem "machismo", to był świat mężczyzn. Mężczyzna był panem i władcą, jeszcze za czasów Franco, kobieta nie mogła nawet pójść do pracy bez zgody męża, czy brata. Musiała dostarczyć podpisaną deklarację i oficjalne pozwolenie. Jeszcze całkiem niedawno, bo 40 lat temu, kobiety praktycznie obowiązkowo spotykały się na zajęciach z szycia, cerowania, gotowania, tzw. obowiązków domowych. Do tej pory, moja teściowa, posiada instrukcje i książkę, która tego dotyczy.
Trzeba przyznać, że wszystkie panie w wieku 55 lat plus są świetnymi gospodyniami, dobrze gotują, niemalże każda umie szyć na maszynie i robić na drutach. Niestety tamten świat miał też swoje mroczne strony. Niektóre kobiety były regularnie bite, mogły być uderzone za wszystko, za nieposłuszeństwo wobec pana i władcy. Co więcej panowało ogólne przyzwolenie na tego typu agresję, była częścią życia kobiet.
Dziś czasy się zmieniły, kobiety w Hiszpanii żyją spokojnie, mają dużo więcej praw, które je chronią. Za podniesienie ręki na swoją dziewczynę czy żonę, facet od razu, bez przesłuchania, trafia na 24 godziny za kratki, żeby przemyślał sprawę. Wystarczy, że pani zadzwoni na specjalną linię i to zgłosi. Są kobiety, które nadmiernie to wykorzystują i dzwonią bez powodu. Lepiej nie zadzierać z żoną czy kochanką...
Istnieje też ministerstwo, chroniące prawa kobiet oraz służące walce z przemocą domową. Mieszkając w Hiszpanii, odnosi się wrażenie, iż codziennie któraś z pań, ponosi śmierć z ręki partnera. Dzieje się tak dlatego, że społeczeństwo jest bardzo przewrażliwione w tym temacie, każdy przypadek śmierci jest poddawany analizie i dużo się o nim mówi w telewizji publicznej. A wcale nie ginie tak dużo kobiet, porównując z innymi krajami. Dla przykładu w 2016 r. zarejestrowano około 60 morderstw. Czy to dużo, czy to mało? Odpowiedź pozostawiam każdemu do przemyślenia. Sprawdziłam, ile w Polsce rejestruje się takich przestępstw. Ciężko mi było dotrzeć do tych danych, są niespójne, statystyki są prowadzone w jakiś dziwny sposób. W końcu udało mi się ustalić. Ginie ok. 400 kobiet rocznie. O wiele więcej niż w Hiszpanii, a media milczą, a przynajmniej nie mówią o tym tyle, ile powinny. Ponadto rząd chce się wycofać z konwencji antyprzemocowej. Prawa, wydawałoby się, tak podstawowego, w cywilizowanym, europejskim kraju...
Istnieje też ministerstwo, chroniące prawa kobiet oraz służące walce z przemocą domową. Mieszkając w Hiszpanii, odnosi się wrażenie, iż codziennie któraś z pań, ponosi śmierć z ręki partnera. Dzieje się tak dlatego, że społeczeństwo jest bardzo przewrażliwione w tym temacie, każdy przypadek śmierci jest poddawany analizie i dużo się o nim mówi w telewizji publicznej. A wcale nie ginie tak dużo kobiet, porównując z innymi krajami. Dla przykładu w 2016 r. zarejestrowano około 60 morderstw. Czy to dużo, czy to mało? Odpowiedź pozostawiam każdemu do przemyślenia. Sprawdziłam, ile w Polsce rejestruje się takich przestępstw. Ciężko mi było dotrzeć do tych danych, są niespójne, statystyki są prowadzone w jakiś dziwny sposób. W końcu udało mi się ustalić. Ginie ok. 400 kobiet rocznie. O wiele więcej niż w Hiszpanii, a media milczą, a przynajmniej nie mówią o tym tyle, ile powinny. Ponadto rząd chce się wycofać z konwencji antyprzemocowej. Prawa, wydawałoby się, tak podstawowego, w cywilizowanym, europejskim kraju...
W Hiszpanii, zarówno dostęp do antykoncepcji, jak i prawo do aborcji, jest również prawem tak podstawowym, jak prawo do oddychania. Opieka okołoporodowa jest na bardzo wysokim poziomie, większość kobiet rodzi bez bólu, bo znieczulenie zewnątrzoponowe jest czymś tak oczywistym jak znieczulenie przy wyrwaniu zęba. Chyba, że są do tego przeciwwskazania, ale to już inna kwestia. Jedyna rzecz, która w tym kraju kiepsko wygląda, to urlop macierzyński, jest bardzo krótki, zaledwie 3 miesiące. Trudno się dziwić, iż kobiety w Hiszpanii bardzo późno decydują się na dziecko, często wiąże się to z zostawieniem pracy.
Półwysep Iberyjski, nie jest miejscem idealnym dla kobiet, ale naprawdę nie jest źle. Może wciąż jako kobiety, jesteśmy przez wielu mężczyzn ignorowane, płaci nam się mniej, a w domu czeka na nas mnóstwo obowiązków, ale państwo nas chroni. Symboliczna macica jest nasza, tylko nasza i nikt nas tu nie zmusza do porodów, nikt nie wmawia, że tabletki antykoncepcyjne są złe, a aborcja to grzech śmiertelny, przynajmniej nie w przestrzeni publicznej. Bo mamy coś, co gwarantuje nam państwo i konstytucja- PRAWO. PRAWO, między innymi, do decydowania o sobie.
Drogie Panie, Kobiety, Przyjaciółki, Koleżanki, życzę Wam wszystkim z całego serca, mniej kwiatów, a więcej praw i zwykłego szacunku.
Uściski z Hiszpanii.
środa, 1 marca 2017
Malaga- perła Andaluzji
Malaga, miasto znajdujące się w Andaluzji, a jednocześnie nazwa prowincji. Założone przez Fenicjan w VIII w. p.n.e. Szóste pod względem ilości mieszkańców w Hiszpanii. Nie bez przyczyny cieszące się popularnością wśród turystów, gdyż znajduje się nad samym morzem, słynne wybrzeże Costa del Sol. Posiada bardzo łagodny klimat, zimą jest stosunkowo ciepło, a latem nie jest zbyt gorąco. Oprócz plaż, miasto posiada bogatą ofertę turystyczną i gastronomiczną.
Co można zwiedzić?
1. Zamek Gibralfaro (Castillo de Gibralfaro), warto wejść na górę, gdyż stamtąd rozpościera się piękny widok na całe miasto.
2. Ogrody arabskie, znajdujące się w pobliżu zamku.
2. Ogrody arabskie, znajdujące się w pobliżu zamku.
widok z zamku
ogród
widok z zamku i obserwująca go mewa
mandarynki z ogrodu
2.Ruiny Teatro Romano
3.Katedra, wybudowana między 1528- 1782 r., ze względu na to, że brakuje jej wciąż jednej wieży, została nazwana przez mieszkańców Malagi- "la manquita" czyli bezręka.
katedra nocą
fragment katedry i otaczające ją ogrody
4. Muzeum Pablo Picasso, malarza, który urodził się w tym mieście. Można zobaczyć kolekcję jego obrazów i rysunków podarowanych miastu przez członków jego rodziny.
5. Muzeum Sztuk Pięknych ( Museo de Bellas Artes), do oglądania malarstwo XIX w. artystów głównie hiszpańskich.
6.Muzeum Sztuki i Tradycji ( Museo de Artes y Tradiciones Populares)- gdzie cofniemy się kilka wieków wstecz podglądając życie ówczesnych mieszkańców.
7. Port
port i statki
latarnia morska
8. Mercado de Málaga- tradycyjny rynek, gdzie można kupić absolutnie wszystko do jedzenia, sery, ryby, mięsa, owoce i warzywa z całego świata. Gorąco polecam się tam wybrać!
świat oliwek ( i ja)
krewetki, ryby, homary
los chipirones ( małe kałamarniczki)
i inne smaki serów, np. z pesto czy z whisky
kiełbasy, szynki i mięsiwa
owoce i warzywa
truskawki i szparagi
ciekawostka, pitaya- owoc z Tajlandii, 4 euro pół owocu, a w smaku jak...? cebula
wszelkiej maści oliwki ( w sosie gazapcho, pikantne, z czosnkiem, z papryką, w sosie własnym)
kiełbasy i mięsa
dalsza część kiełbas i wielkie kapary ( po lewej, na dole)
Andaluzja słynie też z migdałów, tu: migdały prażone, solone, surowe i oprócz tego inne bakalie.
tu zwykłe kapusty, bakłażany i rzodkiewki
pomidorki
i sekcja rybna
skorupiaki
anchoa i boquerones ( czyli sardele w soli i w occie)
pracujący pan, po lewej morszczuki (la merluza), w środku duże kalmary
okonie, morsczuki, żabnice, (los salmonetes- te pomarańczowe na górze, po polsku tłumaczy się jako barwena, las navajas( te podłużne skorupiaki, nożeńce), krewetki( las gambas) i w tym drewnianym kółku śledzie
homary, ośmiornice, el rape ( ta wielka, brzydka ryba, po polsku żabnica, bardzo smaczna)
i bardzo ładna sprzedawczyni
Co,typowego dla Malagi, można zjeść?
Wszelkiego rodzaju ryby i owoce morza, z tradycyjnych dań, charakterystycznych dla tego regionu, wymieniłabym : salmorejo, gazpacho, czyli zimne zupy zrobione z pomidorów i papryki,el rabo de toro- ogon byka w pysznym sosie( zrobionym z cebuli, marchewki, papryki, pomidorów i wina), los flamenquines- smakołyk specyficzny, właściwy dla całego regionu Andaluzji. Flamenquines to mięso, zarówno może być wieprzowe, drobiowe jak i wołowe, zawijane z serem i z szynką i smażone na głębokim tłuszczu.
Los picos- to małe chlebki- tosty, które wszędzie są podawane oprócz zwykłego chleba.
I oczywiście wino! Oprócz tradycyjnych win, które są dostępne w całej Hiszpanii, polecam spróbować win z Malagi, zrobione z bardzo słodkich winogron, są białe, mocno aromatyczne, bardzo słodkie, pachnące rodzynkami, szybko można się nimi upić, ostrożnie! W ofercie są także wina białe, tzw. seco, mocno wytrawne.
Zapraszam do Malagi, naprawdę warto! I w nocy nie mam mowy o nudzie, miasto pełne jest barów, dyskotek, nikt tu nie śpi. :)
Etykiety:
Andaluzja,
blog o Hiszpanii,
Costa del Sol,
fiesta,
flamenco,
Hiszpania,
Malaga,
owoce morza,
Picasso,
plaża,
ryby,
słodkie wino,
wakacje w Hiszpanii
wtorek, 14 lutego 2017
Usłysz mnie - kilka wierszy o miłości
Burza
Trzy krople wina na ręce
tak gorąco,
wyparowują zbyt szybko.
Jest duszno, gęstnieje oddech i
zapach rozmarynu na włosach.
Świerszcze za oknem tak głośno
a tu trzeba spać.
Pot spływa po twoim przedramieniu
idzie burza
już błyska się za oknem.
Cukier
Zlizuję cukier z twojej twarzy
raz, dwa, trzy.
To smutek zamienia się w kryształ
i wbrew wszystkiemu ma słodki smak.
Zlizuję cukier z twojej twarzy
trzy, dwa, jeden
żeby już nigdy nie było ci smutno.
Usłysz mnie
"Gdziekolwiek jesteś
spójrz na bramę
usłysz wołanie
to ja wołam."
Gdziekolwiek jesteś
wyjrzyj przez okno
tam jestem .
Gdziekolwiek jesteś
otwórz drzwi na oścież
za nimi stoję.
Gdziekolwiek jesteś
gdy wzejdzie tęcza
na drugim jej krańcu
czekam na Ciebie.
Powrót
Jest dzień
za późno już na sen.
I ptaki śpiewają
by uczcić twój powrót
do domu.
Już świt
złodziej nocy
i kochanek dnia.
10.02.2017r.
Trzy krople wina na ręce
tak gorąco,
wyparowują zbyt szybko.
Jest duszno, gęstnieje oddech i
zapach rozmarynu na włosach.
Świerszcze za oknem tak głośno
a tu trzeba spać.
Pot spływa po twoim przedramieniu
idzie burza
już błyska się za oknem.
Cukier
Zlizuję cukier z twojej twarzy
raz, dwa, trzy.
To smutek zamienia się w kryształ
i wbrew wszystkiemu ma słodki smak.
Zlizuję cukier z twojej twarzy
trzy, dwa, jeden
żeby już nigdy nie było ci smutno.
Usłysz mnie
"Gdziekolwiek jesteś
spójrz na bramę
usłysz wołanie
to ja wołam."
Gdziekolwiek jesteś
wyjrzyj przez okno
tam jestem .
Gdziekolwiek jesteś
otwórz drzwi na oścież
za nimi stoję.
Gdziekolwiek jesteś
gdy wzejdzie tęcza
na drugim jej krańcu
czekam na Ciebie.
Powrót
Jest dzień
za późno już na sen.
I ptaki śpiewają
by uczcić twój powrót
do domu.
Już świt
złodziej nocy
i kochanek dnia.
10.02.2017r.
piątek, 23 grudnia 2016
pierogi, czyli krótka rzecz o świętach
Lepię pierogi, jeden po drugim, praca nuda i ciężka,
żmudna
powolna, ale przenosi mnie w inny świat. Świat wspomnień i
tradycji, bo pierogów nie robi się na co dzień, tylko od święta,
od czasu do czasu, może raz do roku, może dwa…
Nie lubię Świąt!
Wiele osób ciągle to powtarza, co roku i
regularnie. A ja się zastanawiam, a właściwie dlaczego,
czemu nie lubisz Świąt? Co cię boli w te święta? Czy fakt, że jesteś o rok starszy? Czy ten czas coś ci przypomina, kogoś dziś ci brakuje przy stole?
Babci, dziadka, cioci, matki, ojca, dziecka? Męża,
którego już
nie ma, związku,
który się nie udał?
Wtedy pustka jest widoczna bardziej niż w
jakikolwiek inny dzień, samotność pali jak żelazo na skórze, nie ma, nie ma
i nie będzie.
A tak
prosto było być dzieckiem,
kiedy żyli wszyscy, a ty miałeś tysiąc planów i
marzeń. Szelest papierów przy rozpakowywaniu prezentów, samochodzik, lalka,
pajacyk, czekoladka.
Dziś czekoladka jest tylko 70 % kakao, gorzka. Bardzo gorzka. Ale zawsze to
czekolada.
Nie ma
czasu, żeby porządnie posprzątać, ugotować, ulepić te cholerne pierogi jak należy, jest tylko praca, tu i teraz, tysiąc obowiązków. Kolejki w sklepach, kolejki w supermarketach,
prezenty na ostatnią chwilę, przepłacanie, niezadowolenie, wymiana, zmiana. Potem przeceny.
Myślenie o myciu okien, albo o nieumyciu. O praniu firan, o
prasowaniu.
A może by tak inaczej? Niestandardowo?
Prezenty
zawsze można kupić wcześniej, okna umyć wiosną, firanki wyprać jak rzeczywiście są brudne. I polubić święta, choć troszkę. Na niewygodne pytania rodziny, uśmiechać się lub po prostu nie odpowiadać.
Ile jeszcze
razy będziesz dzielić się opłatkiem z babcią? Ile razy będziesz niezadowolony z prezentu od
cioci? Ile jeszcze razy barszcz będzie za ostry, a pierogi za mdłe?
Dziś
jest Wigilia, tu i teraz, kolejny raz, kolejny dzień, tak jakby to było
wczoraj, a nie jest. Jest
znowu, to samo, a jednak inaczej. Bo inni ludzie są dziś przy tym stole,
jedni ubywają, drudzy przybywają. Jest tu i teraz, twoja rodzina, twoi najbliżsi, tacy jacy są, ale jednak są. Nie szukaj dziury w całym, zapomnij o rzeczach, które wkurzają, może za rok nie będzie na kogo narzekać?
piątek, 2 grudnia 2016
No tires la toalla. Nie poddawaj się.
Jesienna ciemność i koniec roku sprzyja
refleksjom o przemijaniu. Co zrobiłeś w ciągu ostatnich 12-stu miesięcy? Co się
udało, a co nie.
Bilans wychodzi dość kiepsko. Jakoś w pierwszej kolejności
myślę o rzeczach, które się nie powiodły. Znowu brak pieniędzy, żadnej stałej
pracy, bardzo dużo porażek na gruncie
osobistym. Lista osób na których się zawiodłam przynajmniej potroiła się. A
może z wiekiem człowiek staje się zbyt wymagający...
Od dawna nie robię
noworocznych postanowień, choć owszem mam plany. Myślę też, że kiedyś więcej
się działo, bo świat wydawał się większy, nieskończony. Do zdobycia. Szkoła,
matura, studia, ciągle coś i szybko. Dużo zmian. W pewnym wieku czas, jakby
zwalnia, zaraz ktoś powie: „Masz dopiero 30 lat, wszystko przed tobą.” Może i
tak, a może i nie. Jeśli czegoś się nauczyłam w 2016 to, to że słodka nuda i
rutyna lepsze są od problemów. Od nieprzespanych nocy i stresu. Że czasem
lepsze jest wrogiem dobrego. Zmieniać coś za wszelką cenę jest bez sensu. Trzeba wybaczać, ale zawsze należy sobie
zdać pytanie: czy warto? Trzeba zrezygnować z niektórych osób, nie dlatego
że nam na nich nie zależy, ale że im nie zależy na nas.
Czasem sukcesem są małe rzeczy. Każdy je ma,
można sobie je uświadomić zamiast skupiać się na porażkach. Porażki zawsze
wydają się ogromne, a życie to raczej drobnostki. Nie nauczyłem
się suahili, ale nauczyłem się gotować. Nie awansowałam, ale znalazłam czas dla
swoich dzieci. Nie zrobiłam nic wielkiego, ale kończę rok w zdrowiu, z dachem
nad głową i u boku tego samego mężczyzny.
Mój malutki sukces to nauczenie się
obsługiwania maszyny do szycia, nie szycia nawet, bo to za dużo powiedziane. Jak
zobaczyłam pierwszy raz jak się nawleka igłę, to odłożyłam maszynę w kąt. Potem
znowu spróbowałam i ponownie ją odłożyłam, nawet chciałam ją sprzedać. Któregoś
dnia udało mi się nawlec nici, choć jak zaczęłam szyć, to wszystko się plątało.
Wściekłam się i znowu ją odłożyłam. Aż nadszedł dzień, że udało się coś
przeszyć, a nawet zwężyć bluzkę. Bardzo mała rzecz, ale cieszy. Uczy
cierpliwości i dokładności. Nie dziś, to jutro, ale próbuj. Po trochu, po mału,
stopniowo.
W Hiszpanii jest takie powiedzenie „tirar la toalla”, znaczy
dosłownie rzucić ręcznik, a chodzi o to, by nigdy się nie poddawać. No tires la
toalla. Nie rezygnuj. Nie poddawaj się. To był właśnie taki rok, przynajmniej
dla mnie, nie rzucania ręcznikiem. W końcu nigdy nie wiadomo kiedy wpadniemy do
wody i ręcznik będzie jak znalazł.
piątek, 4 listopada 2016
sen o czterech kobietach- kilka wierszy o cierpieniu
SEN O CZTERECH KOBIETACH
Macierzyństwo
Śniło mi się, że płakałaś
a łzy były czerwone
i bardzo cierpkie w smaku,
spływały do plastikowej miski.
Za każdą twoją łzę
podaruję ci dziesięć moich,
będą słodkie jak cukrowa wata,
którą sprzedaje się czasem
pod cmentarzem
w Dniu Wszystkich Świętych.
Dom
Śniło mi się, że go zabiłaś
ostrym, czerwonym nożem
do krojenia mięsa.
Tchnienie twojej ulgi
było głośniejsze niż jego krzyk,
usłyszał to Bóg
i niebieskie sińce pod oczami
zamienił w motyle.
Odleciały do samego
piekła.
Wojna
Śniło mi się, że myłaś podłogę
szorowałaś ją
na wypadek, gdyby przyszedł ktoś
znienacka.
Wszystkie ogłupiające czynności
są lepsze niż cisza.
Otworzyłaś szafę
i poprawiłaś koszule,
na wypadek
gdyby jednak...
Ugotowałaś zupę
dla co najmniej trzech osób.
Zmieniłaś pościel
w cichej nadziei,
że nie będziesz
spać sama.
A on walczył za nieswoje ideały
I odchodził myśląc o misce
twojej, ciepłej zupy.
Wdowa
Śniło mi się, że on wrócił
w jak zwykle, dziurawych skarpetkach,
z workiem pozbieranych kamieni
zamiast kwiatów.
Trochę wychudzony,
ale uśmiechnięty.
Wyskoczyłaś na niego z pretensjami,
bo znowu nie zdjął butów
i pobrudzi dywan.
Wtedy zauważyłaś,
że on nie zostawia żadnych śladów
i nagle zrobiło się chłodno
jak w środku zimy.
Macierzyństwo
Śniło mi się, że płakałaś
a łzy były czerwone
i bardzo cierpkie w smaku,
spływały do plastikowej miski.
Za każdą twoją łzę
podaruję ci dziesięć moich,
będą słodkie jak cukrowa wata,
którą sprzedaje się czasem
pod cmentarzem
w Dniu Wszystkich Świętych.
Dom
Śniło mi się, że go zabiłaś
ostrym, czerwonym nożem
do krojenia mięsa.
Tchnienie twojej ulgi
było głośniejsze niż jego krzyk,
usłyszał to Bóg
i niebieskie sińce pod oczami
zamienił w motyle.
Odleciały do samego
piekła.
Wojna
Śniło mi się, że myłaś podłogę
szorowałaś ją
na wypadek, gdyby przyszedł ktoś
znienacka.
Wszystkie ogłupiające czynności
są lepsze niż cisza.
Otworzyłaś szafę
i poprawiłaś koszule,
na wypadek
gdyby jednak...
Ugotowałaś zupę
dla co najmniej trzech osób.
Zmieniłaś pościel
w cichej nadziei,
że nie będziesz
spać sama.
A on walczył za nieswoje ideały
I odchodził myśląc o misce
twojej, ciepłej zupy.
Wdowa
Śniło mi się, że on wrócił
w jak zwykle, dziurawych skarpetkach,
z workiem pozbieranych kamieni
zamiast kwiatów.
Trochę wychudzony,
ale uśmiechnięty.
Wyskoczyłaś na niego z pretensjami,
bo znowu nie zdjął butów
i pobrudzi dywan.
Wtedy zauważyłaś,
że on nie zostawia żadnych śladów
i nagle zrobiło się chłodno
jak w środku zimy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































