poniedziałek, 1 września 2014

3 lata w Hiszpanii

Pamiętam jak ciągle śniłam sen: pakuję walizki i nie udaje mi się zdążyć na samolot, odjeżdżają pociągi, wszystko ucieka mi sprzed nosa. Po trzech miesiącach koszmar przestał mnie dręczyć.

To się stało naprawdę, z tym, że nic nie uciekło, spakowałam się i wsiadłam w samolot  z biletem w jedną stronę. W sierpniu minęły trzy lata odkąd tu mieszkam.  Czas płynie coraz szybciej, przecieka  przez palca jak woda, nic nie jest w stanie tego zmienić.

Nigdy nie żałowałam swojej decyzji, choć siedzenie w jednym miejscu zaczyna mnie męczyć. Stabilizacja. Dla niektórych, to coś upragnionego, ale raczej nie dla mnie.

Właściwie, to wreszcie mogę napisać, że czuję się jak u siebie w domu. Czuję i jestem u siebie. Denerwuje mnie tu tyle spraw, począwszy od premiera, a na ludziach nie mówiących „dzień dobry” kończąc, że naprawdę stałam się 100% obywatelem Hiszpanii.

Jednocześnie naprawdę lubię ten kraj, przede wszystkim za poczucie wolności, które daje. Media nie bombardują tu informacjami o papieżach, kościołach, religii. Wiara każdego jest jego prywatną sprawą, nikogo to nie obchodzi. Nie ma wpływu na życie, na pracę, na ustawy w sejmie.  Nie ma też dyskusji ze słowem „gej” w tle. O orientacji seksualnej drugiego człowieka również się nie rozmawia. A już niedopuszczalne jest obrażanie kogoś z tego powodu. Mówię o debatach publicznych, co się mówi na prywatnym spotkaniu, nawet jak jest to niepoprawne politycznie, to już inna sprawa. Choć również prywatnie nikt się tym specjalnie nie emocjonuje. Oddycha się czystym powietrzem, ten smrodek kościelny, ta stęchlizna „dydaktyczna”, nie istnieje.  

Lubię ten kraj także za jego różnorodność. Pod względem geograficznym: deszczowa i chłodna północ, suche jak pieprz centrum , śródziemnomorskie klimaty na całym wybrzeżu wschodnim oraz mała pustynia na południu. Plus oczywiście wyspy  i każda ze swoim mikroklimatem. Hiszpania jest piękna. Naprawdę. Dzięki temu tutejsza kuchnia jest tak bogata, w menu hiszpańskim znajdziecie wszystko począwszy od gazpacho na gorące dni, poprzez wszelkiego rodzaju ryby, owoce morza, mięsa, a na zwykłej fasolowej kończąc. Hiszpanie z każdego dania potrafią zrobić małe dzieło sztuki.

Dwie najważniejsze rzeczy, za które kocham Półwysep Iberyjski: szacunek do tradycji, przejawiający się w specyficzny sposób, w postaci fiest, nie rocznic smutnych i wzniosłych, lecz obchodzenia świąt  w sposób najbardziej radosny z możliwych. (Za wyjątkiem Wielkiego Tygodnia, to jedyne święto obchodzone bardzo uroczyście, podniośle.) Fiesty, których tradycja sięga nieraz XVI w. a przetrwały do dziś. Najbardziej dziwaczne mogłoby się zdawać. Palenie woskowych kukieł, oblewanie się litrami wina czy procesja pijacka. Ważne by być razem i cieszyć się chwilą, przyjaciółmi i życiem.  Drugą rzeczą są sami ludzie, normalni ludzie, jak pani, co sprzedaje majtki na rynku, jak listonosz, pan z rybnego, barman, kelner. Ludzie zwyczajnie mili, uprzejmi, uśmiechnięci, nie narzekający na wszystko, a mający, JAK KAŻDY, sporo problemów. Ciągle nie mogę przyzwyczaić się do uśmiechu. Do tego, że jest niedziela, idę kupić mięso na grilla i facet nie narzeka na pracę w niedzielę, ale z uśmiechem od ucha do ucha, kroi dla mnie kiełbasy.



Hiszpania nie jest jednak rajem. Nie brakuje chamstwa, złodziei, bezmyślności, bezczelności. Nie jest to państwo, które pomaga swoim obywatelom w jakikolwiek sposób. Bezrobocie wciąż sięgające ponad 25% bez większych szans na zmiany, pensje niskie, umowy o pracę nic niewarte albo na niekorzyść pracownika. ( Dla przykładu koleżanka pracuje prawie 50 godzin tygodniowo, a umowę ma na pół etatu). Urlop macierzyński niecałe trzy miesiące, pomoc dla rodzin z dziećmi- praktycznie zerowa. Kredyty za mieszkania na fatalnych warunkach, jedne z najgorszych w Europie. Wiele, wiele innych spraw, o których nieraz pisałam i pisać będę, wolę jednak tutaj na tym poprzestać. Przez 3 lata nauczyłam się jednej ważnej rzeczy: optymistycznie patrzeć w przyszłość i mając do wyboru narzekanie albo chwalenie się tym, co dobre, wybieram to drugie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz