poniedziałek, 14 maja 2018

Hiszpania: Fiestas San Isidro w Madrycie

Fiesty San Isidro obchodzone są, co roku, przede wszystkim w Madrycie, ponieważ San Isidro (Święty Izydor) jest jego patronem. Wszystkie miejscowości mające w nazwie Isidro, również świętują. Nawet w pobliżu mojego miasta Aranjuez, znalazło się miasteczko -Real Cortijo de San Isidro.

Obchody przypadają na połowę maja, zaczynają się ok. 11 maja i trwają do 15 maja. O popularności tej fiesty dawniej, świadczą obrazy Francisco de Goya, przedstawiające bawiących się madrytczyków. Tradycja mówi, żeby w tym dniu odbyć pielgrzymkę do pustelni- kapliczki San Isidro i napić się wody ze „świętego źródełka.” (Gdyby ktoś był w Madrycie, kaplica położona jest w dzielnicy Carabanchel.) 15 maja w Parku San Isidro urządzany jest piknik. Można zjeść, napić się i potańczyć na świeżym powietrzu.

obchody święta, ludzie ubrani w tradycyjne stroje


San Isidro urodził się, najprawdopodobniej, 4 kwietnia 1082 roku w Madrycie. Zasłynął z tego, że miał niezwykłą łatwość w odnajdywaniu źródełek wody. Niektóre z nich były później uznane za magiczne i cudowne. Poślubił Marię, z którą ucieka do Caraquiz. Tam zajmuje się rolnictwem, zaś jego żona troszczy się o kościół Matki Bożej Miłosierdzia. W 1119 wracają do Madrytu. W listopadzie 1172 Isidro umiera. Jego ciało zostaje ekshumowane 40 lat później i pochowane w Kościele Świętego Andrzeja. Sława San Isidro, jako cudotwórcy rosła, a jego relikwie były wystawiane, aby przywołać deszcz i przegonić suszę.

W 1520 roku Juan de Vargas otrzymuje zgodę papieża na zbudowanie niewielkiej kapliczki poświęconej San Isidro. Umieszczone tu też zostają szczątki świętego. W 1528 zostaje wybudowana większa kaplica, którą można podziwiać do dziś. 14 lipca 1619 Isidro zostaje beatyfikowany, lecz data święta – San Isidro- ustalona zostaje na 15 maja.  W pobliżu pustelni znajduje się łąka, współcześnie park tzw. La  Pradera de San Isidro, w którym już w XVI wieku mieszkańcy Madrytu gromadzili się, aby celebrować fiestę.

Pierwotnie byli to pielgrzymi, obecnie są to przede wszystkim zwyczajni ludzi, pragnący odpocząć, przekąsić coś dobrego i napić się wody ze źródełka. Można wtedy kupić popularne słodycze, zwane rosquillas (czyli coś przypominającego polskie pączki z dziurką, ale z dodatkiem anyżku). Rosquillas de Santo – pączki świętego, których są dwa rodzaje, o bardzo wdzięcznych nazwach.  Rosquillas – las tontas – czyli głupie, to takie bez polewy oraz las listas- czyli mądre, z polewą i lukrem. Innymi smakołykami są karmelizowane jabłka lub almendras garrapiñadas- karmelizowane migdały. Dla tych, co nie lubią słodkości, wszelkiego rodzaju pikle i marynaty, np. marynowane bakłażany.

typowe słodycze tzw. rosquillas "las tontas" i rosquillas "las listas"


Oprócz jedzenia, niegdyś można było kupić, obecnie jest ich coraz mniej, kolorowe dzbanki, gwizdki świętego - los pitos de santo (przypominające gwizdki z Krakowskiego Rynku, szklane lub porcelanowe.) Nie może zabraknąć i wina. Pije się je z tradycyjnych glinianych kubków lub bezpośrednio z  tzw. bota – skórzanej sakwy. Jeden z hiszpańskich pisarzy Benito Pérez Galdós, w swoim dziele „Mayo y Los Isidros” (Maj i Izydorzy), wspomina, że wśród obcokrajowców, podróż do Madrytu w tym właśnie terminie, była bardzo popularna. Nic dziwnego, maj jest pięknym miesiącem, a fiesta jak zawsze, doskonałą okazją do przyjazdu. 


Wybierasz się do Madrytu?
MADRYCKA KARTA MIEJSKA - OMIŃ KOLEJKI DO MUZEÓW, KORZYSTAJ ZE ZNIŻEK, ZAMÓW TUTAJ:
http://annakoronowskakorona.onlinecitypass.com/pl/city-pass/madrid-city-pass--/


poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Hiszpania: Światowy Dzień Książki

23 kwietnia w Katalonii obchodzimy día de Sant Jordi (dzień św. Jerzego), zaś w całej Hiszpanii jest celebrowany Światowy Dzień Książki i praw autorskich. 

Pomysł organizacji tego święta narodził się w Katalonii w 1926 roku, wystąpił z nim Vicente Clavel Andrés- wydawca z Walencji. W Hiszpanii Dzień Książki jest świętem oficjalnym od 1930 roku, a od 1964 – we wszystkich krajach hiszpańskojęzycznych.

W Katalonii  tego dnia istnieje zwyczaj obdarowywania kobiet różą. Skąd wzięła się ta tradycja? 

Legenda mówi, że w Kapadocji (dzisiejszy teren Turcji) mieszkał smok, który prześladował ludzi. Wystraszeni mieszkańcy codziennie składali mu w ofierze dwie owieczki, aby zaspokoić głód bestii. Kiedy zabrakło owiec, ofiarowano na pożarcie owcę i człowieka. Osoba była wybierana losowo, a jej rodzina dostawała na pocieszenie, w ramach rekompensaty– różnego rodzaju skarby. W tym miejscu legenda jest niespójna, jedna wersja głosi, że rozwścieczeni ludzie wysłali księżniczkę w ofierze. Wersja druga mówi, iż księżniczka została wybrana losowo tak samo jak inni. Miała jednakże więcej szczęścia niż mieszkańcy, gdyż z pomocą przybył młodzieniec Jorge/Jordi (Jerzy) i zabił smoka, wbijając weń miecz. Z rany smoka wypłynęła krew, z której wyrosła czerwona róża. Kwiat otrzymała w prezencie księżniczka.

Tradycja obdarowywania kobiet różą, ma swoje korzenie prawdopodobnie  w XVI w. Niektóre wersje legendy głoszą, że w Barcelonie, w tym czasie, odbywały się targi róż (feria de las rosas). Niewiasty, aby odwdzięczyć się mężczyznom, zaczęły dawać im książki.



23 kwietnia to także dzień śmierci dwóch wielkich pisarzy - Williama Shakespere’a i Cervantesa, zatem nieprzypadkowo wybrano tę datę na Święto Książki.

Współcześnie, co roku, tego dnia odbywają się w Hiszpanii targi książek oraz spotkania z pisarzami. Wiele księgarni organizuje promocje i daje rabat na zakupy. Książki w Hiszpanii są dość drogie, ceny zaczynają się od 20 euro, choć oczywiście można kupić taniej.

Czy Hiszpanie dużo czytają ?

61 % Hiszpanów deklaruje, że czyta książki regularnie. Średnia przeczytanych książek w ciągu roku to aż 10. Jest mi wstyd kiedy myślę o Polsce i o naszych statystykach. Kwestia... co się czyta? Ale chyba lepiej jest czytać cokolwiek, nawet z pozoru głupie romanse, niż przez rok nie wziąć do ręki żadnej książki.

Jakie są wasze ukochane lektury? 

Moją ulubioną, która zawsze mi pomagała w trudnych momentach, jest z pozoru banalna historyjka dla dzieci, autorstwa Bena Rice’a- „Pobby i Dingan”. Opowiada o poszukiwaniach niewidzialnych, wyimaginowanych przyjaciół głównej bohaterki. Właściwie mówi o tym, żeby zawsze w coś wierzyć, nawet jak jest to trudne i, aby nigdy nie tracić nadziei. Zacytuję fragment tej historii, który jest dla mnie szczególnie wyjątkowy:


„Reszta świata uważa nas za zupełnych świrów, ale co do mnie, to niech spadają na drzewo. Bo to oni są walnięci i nie wiedzą , co to znaczy wierzyć w coś, co jest trudno zobaczyć, albo szukać czegoś, co jest bardzo trudno znaleźć.” 




Wybierasz się do Madrytu?
MADRYCKA KARTA MIEJSKA - OMIŃ KOLEJKI DO MUZEÓW, KORZYSTAJ ZE ZNIŻEK, ZAMÓW TUTAJ:
http://annakoronowskakorona.onlinecitypass.com/pl/city-pass/madrid-city-pass--/


czwartek, 22 marca 2018

Kobiety w Hiszpanii- czasy dyktatury Franco

"Kobieta nigdy niczego nie odkrywa, brakuje jej talentu twórczego, zarezerwowanego przez Boga dla mężczyzn."

To nie żart, to oryginalny tekst pochodzący z broszurki przeznaczonej dla płci żeńskiej w Hiszpanii, z lat 50'.
Żeby zrozumieć, dlaczego hiszpańskie kobiety są jakie są, trzeba mocno zagłębić się w historię tego kraju, zwłaszcza lata dyktatury Franco wywarły ogromny wpływ na ich obecny charakter i zachowania. 

Trudno dziwić się, iż w Europarlamencie, to właśnie hiszpańska posłanka pokłóciła się z wygadującym mizoginiczne "objawienia" Januszem Korwin-Mikke. Za długo panował tu generał Franco, aby którakolwiek, zdrowa na umyśle Hiszpanka, mogła słuchać tego typu bredni. To w Hiszpanii trwa "walka" o wycofanie ze słownika języka hiszpańskiego słowa "łatwa" w odniesieniu do kobiet, czy "słaba płeć". To tutaj codziennie mówi się o przemocy w rodzinie, mordowaniu kobiet i to tu każda z nas wie, że w razie molestowania, agresji można zadzwonić pod specjalny numer 116. Każdy zna go na pamięć, jak zna się numer do straży pożarnej.

Trochę historii

Lata 1945-1960, pierwszy okres dyktatury Franco

Ze względu na plan zwiększenia populacji Hiszpanii, państwo (generał) wprowadza następujące środki:
-odstępuje się od prawa do rozwodu
-zachęca się młodych ludzi do wstępowania w związki małżeńskie
-aborcja i antykoncepcja są zabronione, a korzystanie z nich- karane
-kara się zdrady małżeńskie (niewierną żonę, nie męża)
-wielodzietne rodziny zyskują przywileje i są chronione
-mężatki muszą prosić o pozwolenie i podpis męża, aby iść do pracy (podpisać umowę), założyć konto w banku, zarządzać spadkiem

"Przewodnik dobrej żony. 11 zasad by twoje małżeństwo było szczęśliwe."


Oprócz tego kobiety są specjalnie szkolone. Ich edukacja, głównie ma na celu, aby stały się dobrymi żonami i matkami oraz katoliczkami:
-zostaje zniesiona koedukacja
-aby studiować na uniwersytecie kobieta musi zdać specjalny egzamin z "dbania o dom"
-stworzony zostaje specjalny przedmiot "sección femenina" (sekcja żeńska), który przestał obowiązywać dopiero w 1977 r. po śmierci Franco.
To, czego pragnęła sekcja żeńska, to stworzenie modelu kobiety, która wybiera posłuszeństwo i służbę rodzinie. Aby utrwalić ten stereotyp państwo miało pełne poparcie Kościoła. Księża w swoich kazaniach chcieli przekonać ludzi, że uprawianie seksu w innym celu niż prokreacja, jest wielkim grzechem. 

"Posprzątaj swój dom. Powinien nienagannie wyglądać."

Państwo robiło pranie mózgu nie tylko poprzez edukację, ale także przy dużym udziale mediów. Np. komiksy dla młodzieży prezentowały mężczyznę jako walecznego bohatera, zaś kobietę jako słodką i słabą, zawsze w niebezpieczeństwie, potrzebującą swojego zbawcy- bohatera mężczyzny. 

Istniała specjalna prasa skierowana do płci żeńskiej, próbująca utrwalić w kobietach przekonanie, że jedyną ich rolą jest chodzenie do kościoła, posłuszeństwo mężowi i rodzenie dzieci. Cytaty, które tu przytoczę, pochodzą własnie z niej:
"Kobieta nigdy niczego nie odkrywa, brakuje jej talentu twórczego, zarezerwowanego dla mężczyzn przez Boga."
"Całe życie kobiety nie jest niczym innym jak pragnieniem znalezienia kogoś, komu się podporządkuje. Dobrowolna zależność jest najpiękniejszym stanem, ponieważ miłość uwalnia od egoizmu, próżności i frywolności."
"Przez całe życie misją kobiety jest służyć jako żona i matka."
"Pożycie małżeńskie powinno być harmonijne. Kiedy twój mąż przyjdzie do domu, powinien mieć przygotowane jedzenie. Należy rozmawiać nie podnosząc głosu, słuchać męża z uwagą, gdy ma coś do powiedzenia."

"Wyglądaj pięknie. Odpocznij na 5 minut przed jego przyjściem, aby zobaczył cię świeżą i promieniującą"

Gazety pouczały także jak sprzątać, zachęcając do ścierania kurzu, jako formy ruchu."Kiedy sprzątasz dom, masz możliwość uprawiania sportu, zupełnie tak jakbyś pracowała poza domem." Ostrzegały też przed zakładaniem frywolnych ubrań kiedy któraś z pań postanowiła uprawiać sport naprawdę. "Niech sport nie będzie pretekstem do zakładania skandalicznych ubrań." 

W tego typu prasie można było również znaleźć instrukcje dotyczące alkowy. "Jeśli on chce spać, nie wywieraj na niego presji, nie stymuluj go. Jeśli pragnie się  z tobą połączyć, przyjmij to z pokorą, mając zawsze na uwadze, że jego satysfakcja jest ważniejsza od twojej. Kiedy nadejdzie moment kulminacyjny, mały jęk jest wystarczający. Jeśli twój mąż zażyczy sobie nietypowych praktyk seksualnych, bądź posłuszna, nie narzekaj."

Lata 1960-1975 przyniosły małe zmiany, gdyż Hiszpania zaczęła stawać się coraz popularniejszym krajem pod względem turystycznym. Inne kultury wprowadziły trochę świeżości. Sytuacja zaczęła zmieniać się diametralnie w 1975 roku wraz ze śmiercią Franco. Lata '80 w Hiszpanii to czasy wielkich zmian, totalnego wyzwolenia. Ale o tym już kiedy indziej...


środa, 28 lutego 2018

Paella- najsłynniejsze hiszpańskie danie

Paella jest daniem, które pochodzi z Walencji. Powstało w XV/ XVI wieku, z potrzeby stworzenia prostego jedzenia dla rolników i pasterzy, ze składników znajdujących się w zasięgu ręki.

Początkowo do paelli dodawało się upolowane w polu ptaki, dzikie króliki, świeże warzywa, szafran, ryż, oliwę z oliwek. Składniki  mieszało się z wodą – gotując na wolnym ogniu. Ogień rozpalano używając gałązek pomarańczy. Wszystko to dawało specyficzny smak paelli. Nie ma żadnych dokumentów mówiących o paelli z owocami morza, przypuszcza się, że była ona alternatywą dla ludności mieszkającej bliżej wybrzeża.  Paella mixta, czyli składająca się z mięsa i owoców morza jest nowszym wynalazkiem. Bo niby skąd rybak miał wziąć w XV w. królika, a chłop mieszkający 100 km od morza- świeże małże czy mątwy?



Zachowały się dokumenty, w których można znaleźć oryginalny przepis.  Danie pochodzi z całą pewnością z regionu położonego w okolicach jeziora Albufera (region Walencja), gdzie znajdowały się pola ryżowe. Jak wcześniej pisałam, jego podstawą jest oliwa z oliwek, mięso, specjalny rodzaj fasolki szparagowej rosnący w tej części Hiszpanii zwany- tavella. Dla uzyskania lepszego smaku dodaje się także szafran, paprykę i gałązki rozmarynu.

Początkowo wyraz paella był synonimem „ryżu z Walencji”, choć odnosi się do terminu oznaczającego szerokie naczynie. Nazwa paella pochodzi od łacińskiego słowa „patella” ( patella- szerokie naczynie). Współcześnie patelnię, w której przygotowuje się to danie nazywa się paellerą. Jeden uchwyt zastąpiono dwoma, a wklęsły kształt paellery ułatwia parowanie i sprzyja powolnemu  uwalnianiu się aromatu.

Paella niedzielna, paella czwartkowa

Tradycja gotowania paelli w niedzielę jest łatwa do wyjaśnienia, jest to dzień wolny od pracy, a zatem jest czas, żeby porządnie ją przygotować. Danie to często pojawia się na różnego rodzaju fiestach. 

Zwyczaj przyrządzania paelli w czwartek nie jest do końca jasny. Istnieją dwie hipotezy, pierwsza z nich mówi, że ryby i owoce morza łowione w poniedziałek, docierały do oddalonych od morza miejscowości, dopiero  w czwartek. Inna wersja mówi, że czwartek był dniem, w którym służba miała wolne. Zatem w nocy ze środy na czwartek przygotowywała wszystkie składniki, żeby Señora tylko „wrzuciła” je na patelnię i szybko bez problemów przygotowała posiłek dla rodziny.



Nie ulega wątpliwości, że paella jest daniem o światowej sławie. Można ją zjeść w każdym zakątku Hiszpanii, ale najlepsza jest w Walencji- regionu, z którego się wywodzi. Wbrew pozorom jej przygotowanie, nie jest wcale takie proste, wymaga czasu i cierpliwości. Paella to nie tylko jedzenie, ale coś, co łączy ludzi. Bardzo często w okresie wiosenno-letnim Hiszapnie organizują wspólną ucztę. Gotują na świeżym powietrzu , w ogromnym garze- patelni, paellę dla całej rodziny, przyjaciół, a nawet sąsiadów.
SMACZNEGO!


Wybierasz się do Madrytu?
MADRYCKA KARTA MIEJSKA - OMIŃ KOLEJKI DO MUZEÓW, KORZYSTAJ ZE ZNIŻEK, ZAMÓW TUTAJ:

http://annakoronowskakorona.onlinecitypass.com/pl/city-pass/madrid-city-pass--/

czwartek, 22 lutego 2018

Hiszpańskie tapas- krótka historia przekąski.

Oliwki, ser, szyneczka, miseczka z paellą, wykwintne kanapeczki z łososiem... Zapewne każdy, nawet ten, kto nigdy nie odwiedził Hiszpanii, o tapas słyszał. 

Tapas, to nic innego jak jedzenie, które dostaje się w barze, wraz z zamawianym napojem, najczęściej winem, ale też piwem, colą czy fantą. W zależności od regionu jest to duża porcja ( największe darmowe tapas podają w Andaluzji) lub mała, a właściwie normalna, np. w Madrycie, bardzo mała- w Katalonii ( o ile w ogóle coś dadzą do piwa). Na północy, np. w Kraju Basków, Navarze czy regionie Rioja za tapasy się płaci, ale można je sobie samemu wybrać, a niektóre z nich przypominają prawdziwe dzieła sztuki. 

tapas w barze w regionie Rioja

Tapasy mogą być zarówno ciepłe jak i zimne, mięsne jak i rybne, czy nawet wegetariańskie. Krokiety, sardynki, anchois, nabijane na patyczek oliwki z sardelkami, tost z pomidorem i tuńczykiem, sałatka warzywna, patatas bravas (ziemniaki z pikantnym sosem), małże, kiełbaski z cydrem, ośmiorniczka z ziemniakami... Tak naprawdę wszystko, co da się zjeść, nie sposób tego wymienić, ani zliczyć, ani nawet spróbować!


A skąd wzięła idea tapas? To pomysł króla Alfonsa X, który rozporządził, żeby do każdego spożywanego, w tawernie, kieliszka wina dodawać coś do jedzenia. Miało to zapobiec zbyt szybkiemu upijaniu się. Od dawna wiadomo, że jak się je, wino wolniej uderza do głowy... Zatem na początku był to kawałek szynki, plasterek chorizo, ser, ogólnie coś co zakrywało kieliszek. Bo taką przekąskę kładło się na wierzchu kieliszka. Po hiszpańsku słowo zakryć to tapar, a zatem nie trudno się domyślić, od czego pochodzi nazwa TAPAS...
Co tak naprawdę chciał zakryć Alfonso X? Zbyt dużą ilość spożywanego wina? Pijaństwo? Cokolwiek miał na myśli, w obawie o hiszpańskie społeczeństwo, tapas nie przeszło do historii, a stało się znakiem rozpoznawczym Hiszpanii. 


Wybierasz się do Madrytu?
MADRYCKA KARTA MIEJSKA - OMIŃ KOLEJKI DO MUZEÓW, KORZYSTAJ ZE ZNIŻEK, ZAMÓW TUTAJ:
http://annakoronowskakorona.onlinecitypass.com/pl/city-pass/madrid-city-pass--/



piątek, 26 stycznia 2018

Kotary, Sobota, Piasek - wiersze z diabłem w tle

Kotary

Przebijam się przez firany.
Czasem tak bardzo chciałoby się otworzyć okno
bo duszno jest jak diabli.
A tu jedna zasłona za drugą.

Kotary, które ważą tonę.
Nie odsłaniaj,bo nie wypada.
Bo już nie zamkniesz.
Bo firanka się ubrudzi.
Bo wypadniesz przez okno.

Wypadnę i co?
Już nie wstanę?


Sobota, gdzie jest Diabeł?


Chciałabym zatańczyć dziś z diabłem.
Czy mogę go prosić
do tańca?
A może w piekle jest dla mnie za gorąco?
A jak będziemy zbyt blisko ognia?
Pieprzyć to, co może być gorszego od nudy.

W kotle gotują się głowy,
esencja z głupoty po lewo.
Ambrozja z hipokryzji po prawo.

Przeskakuję przez stosy kości, szukam diabła.

-Przepraszam, gdzie jest D.?

-Wiem, gdzie jestem,ale chciałabym zatańczyć .
Zły moment?

Zawsze jest dobry moment, żeby potańczyć,
nawet w piekle!


Piasek

Przetaczam się przez  palce
jak ziarenka piasku, jak zmarnowany czas.
Dziś mam 20 lat, jutro 40.
Dziś jestem młoda, jutro jeszcze młodsza.
Przytyłam 5kg, schudłam 10.
Z poniedziałku na piątek śnię o sobocie.
W sobotę nie śpię.

Przetaczam się przez palce jak piasek w czasie burzy.
Dziś jestem szczęśliwa, jutro jeszcz bardziej.
Dziś jestem stara, jutro młoda.
W czasie deszczu liczę promienie słońca.
Latem marzę o deszczu. 
Dziś jestem gruba, jutro jeszcze chudsza.

Przetaczam się przez palce jak woda .

Dziś, tu I teraz żyję, jutro…?

( A Diabeł już na mnie czeka...)



30.11.2017   ARANJUEZ

piątek, 5 stycznia 2018

Święto Trzech Króli w Hiszpanii -tradycje

6 stycznia kończy w Hiszpanii okres świąteczny. Jest to dzień, na który najbardziej czekają dzieci, bo wtedy dostają prezenty. Tak, w Hiszpanii to nie Mikołaj, a Trzej Królowie rozdają podarki.

W wigilię Święta Trzech Króli (Trzej Królowie- Los Reyes Magos), w każdej większej miejscowości organizowana jest tzw. cabalgata de los Reyes, czyli uroczysty przejazd ich Majestatu: Melchiora, Baltazara i Kacpra, przez miasto. Z karocy ślą pozdrowienia i rzucają słodycze w stronę dzieci. Tego dnia wszystkie maluchy kładą się wcześniej spać, by Królowie zdążyli w spokoju zostawić prezenty. Dzieciaki zostawiają im w kuchni szklankę mleka, coś do jedzenia, a nawet kieliszek koniaku- na wzmocnienie. A towarzyszącym monarchom- wielbłądom- sianko. Najmłodsi szykują też buty, do których Melchior, Kacper i Baltazar mogą wrzucić podarunki. Niegrzecznym dzieciom trafia się... węgiel. 

la cabalgata de los Reyes- uroczysty przejazd Trzech Monarchów


Kolejną ciekawą tradycją celebrowaną 6 stycznia jest pieczenie i jedzenie specjalnego ciasta "el roscón de los reyes". Jest to tak naprawdę zwykłe ciasto drożdżowe, z dodatkiem anyżku, przekładane kremem lub czekoladą, posypane bakaliami, w środku znajduje się figurka króla i suszony bób...

tradycyjne ciasto w kształcie półkola, z kandyzowanymi owocami i przełożone bitą śmietaną


Historia wypieku jest niezwykle ciekawa i pochodzi z czasów pogańskich...

Podobny deser jadło się już w II w.  n.e. w Rzymie, podczas obchodów tzw. Saturnaliów. Było to święto obchodzone pod koniec grudnia, czasem przedłużone do końca stycznia, gdzie niewolnicy mieli trochę wolnego i mogli się bawić razem z innymi. Wtedy to, robiło się podobne do "roscón de los reyes" ciasto, z dodatkiem miodu, daktyli i bakalii. W III w.  n.e. zaczęto dodawać do tej słodkości ziarno suszonego bobu, symbolizujące płodność i bogactwo. 

Wraz z rozprzestrzenieniem się chrześcijaństwa obchody Saturnaliów zniknęły, ale został deser, ze swoim słynnym bobem. 

W XVIII w. król francuski Ludwik XV dodał do drożdżówki złotą monetę...odtąd oczywiście nikt nie chciał znaleźć w cieście bobu, a każdy pragnął monety. Automatycznie moneta stała się symbolem szczęścia, a bób symbolem negatywnym. 
Król hiszpański Filip V przyjął z entuzjazmem pomysł dodawania monety zamiast bobu i od tamtej pory, dodawało się i bób, i monetę, która z czasem, z oczywistych względów "zamieniła się" w porcelanową figurkę. 

Roscón de los reyes je się raz w roku i każdy chce odnaleźć figurkę, bo wróży to szczęście w nadchodzącym roku. Trafienie na bób to nie tyle zły znak, ile wedle nowej tradycji, obowiązek zapłacenia za zjedzone ciasto, bo mało kto robi je w domu, większość kupuje gotowe. Wypiek do najtańszych nie należy, mimo iż to tak naprawdę zwykłe drożdżowe ciasto, ale w końcu trzeba je zjeść-jak nakazuje zwyczaj.